Lubanianie wczoraj tłumnie ruszyli do cukierni, udowadniając, że statystyczny pączek ma w naszym mieście nie 300, a zero kalorii - przynajmniej w teorii.
Wczorajszy Tłusty Czwartek w Lubaniu przeszedł do historii jako kolejna edycja wielkiego, zbiorowego zapominania o diecie. Choć oficjalne dane dla samego miasta są jeszcze „dosmażane”, to ogólnopolskie statystyki nie kłamią: Polacy pochłaniają w Tłusty Czwartek od 2 do 3 pączków na osobę. Połowa z nas zjada tego dnia, między 3 a 5 sztukami. Czyli wczoraj mogliśmy zjeść około 100 milionów pączków.
Dla przeciętnego Lubanianina oznacza to dodatkowe 1500–2000 kcal przyjęte w radosnym nastroju. Jeden pączek to od 300 do nawet 500 kcal, w zależności od ilości lukru i hojności cukiernika przy dozowaniu nadzienia.
Już od wczesnego ranka przed lokalnymi cukierniami przy ul. Spółdzielczej czy Kopernika ustawiały się komitety powitalne po świeże dostawy. Według cukierników zapotrzebowanie na pączki w naszym mieście jest wciąż spore. A sprzedaż od lat nie spada.
Dziś w Lubaniu nastroje są zróżnicowane: część mieszkańców planuje intensywny marszobieg na Kamienną Górę, a inni, zgodnie z lokalną tradycją, czekają, aż kalorie same się „rozejdą”. Jedno jest pewne – wczoraj Lubań smakował tradycją, a statystyki spożycia były tak wysokie, że nikt nie odważył się ich oficjalnie zliczyć. Bo jak mawia stare przysłowie: „pączek zjedzony w dobrym towarzystwie nie tuczy”. Przynajmniej do ważenia w następny piątek.
Nasza witryna wykorzystuje pliki cookies, m.in. w celach statystycznych. Jeżeli nie chcesz, by były one zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Więcej na ten temat...